Masz dobre bydło, dobrego weterynarza, zbilansowaną dawkę. A mimo to krowy dają mniej mleka, świnie rosną wolniej, niż powinny, a leczenie kolejnych infekcji wydaje się nie mieć końca. Szukasz przyczyn wszędzie – w genetyce, w stresie, w pogodzie. A problem często tkwi w pryzmie kiszonki. Tak właśnie działają mykotoksyny. Nie zabijają od razu. Kradną po trochu, każdego dnia, przez wiele tygodni.

Temat mykotoksyn w polskich paszach wraca z nową siłą po mokrych sezonach wegetacyjnych. Artykuły z marca 2026 roku i jesieni 2025 pokazują, że środowisko weterynarzy i żywieniowców traktuje to zagrożenie coraz poważniej. I słusznie – bo straty finansowe, choć niewidoczne gołym okiem, mogą pochłonąć całą marżę z produkcji.

Czym właściwie są mykotoksyny i skąd się biorą?

Mykotoksyny to toksyczne metabolity wtórne wytwarzane przez grzyby pleśniowe – głównie z rodzajów Fusarium, Aspergillus i Penicillium. Nie są one widzialnym nalotem na kiszonce. To niewidoczne, termostabilne związki chemiczne, których nie zniszczy ani suszenie, ani granulowanie, ani żaden proces technologiczny w standardowych temperaturach.

W warunkach polskich dominują tzw. mykotoksyny polowe, produkowane przez grzyby Fusarium jeszcze podczas wegetacji rośliny na polu. Należą do nich deoksyniwalenol (DON), zearalenon (ZEN) oraz toksyny grupy T-2 i HT-2. Pojawiają się szczególnie chętnie w kukurydzy i pszenicy, gdy żniwa przeplatane są deszczem lub gdy zbiór opóźnia się z powodu pogody. Mykotoksyny magazynowe – aflatoksyny i ochratoksyna A – to natomiast efekt błędów przy przechowywaniu, gdy ziarno leży zbyt wilgotne i zbyt długo.

Ciekawostka: Grzyby i ich toksyny mogą być obecne w paszy wyglądającej zupełnie normalnie. Brak widocznej pleśni nie oznacza braku mykotoksyn.

Które zwierzęta są najbardziej narażone?

Najsilniej na mykotoksyny reaguje trzoda chlewna – zarówno maciory, jak i warchlaki. Na drugim miejscu plasuje się drób. Przeżuwacze, w tym bydło, są stosunkowo bardziej odporne, bo mikroflora żwacza rozkłada część toksyn. Ale tylko do pewnego stężenia – przy wyższych ilościach lub gdy zwierzę ma zaburzenia pracy żwacza (np. kwasicę podkliniczną), ochronny mechanizm zawodzi.

Szczególnie wrażliwe grupy to:

  • Cielęta z nierozwiniętym jeszcze żwaczem.
  • Krowy świeżo po wycieleniu oraz zwierzęta w szczycie laktacji.
  • Kurczęta w pierwszych tygodniach życia i kury nioski w piku produkcji.

Wpływ mykotoksyn na stado – zestawienie

MykotoksynaGłówne źródłoKluczowe objawy u zwierząt
DON (deoksyniwalenol)Kukurydza, pszenicaSpadek pobrania paszy, obniżona odporność, biegunki
Zearalenon (ZEN)Kukurydza, kiszonkiZaburzenia rozrodu, ciche ruje, torbiele, resorpcje zarodków
Toksyna T-2 / HT-2ZbożaUszkodzenie nabłonka jelit, krwawienia, osłabienie szpiku
Aflatoksyna B1Kukurydza, śruta sojowaUszkodzenie wątroby, działanie rakotwórcze, przechodzi do mleka
Ochratoksyna AMagazynowane zbożaUszkodzenie nerek, gorszy przyrost, immunosupresja

Fakt dla hodowców bydła mlecznego: aflatoksyna B1 z paszy przechodzi do mleka jako aflatoksyna M1. Unia Europejska określa maksymalny dopuszczalny poziom tej toksyny w mleku surowym na 0,05 µg/kg. Przekroczenie tego progu może skutkować karami lub odrzutem skupu.

Sygnały alarmowe – kiedy podejrzewać mykotoksyny?

Objawy są niespecyficzne i łatwo je pomylić z chorobą zakaźną lub błędem żywieniowym. Zwróć uwagę na:

  • Sortowanie paszy i zostawianie niedojadów przez zwierzęta.
  • Niewyjaśniony spadek mleczności lub przyrostów.
  • Nawracające biegunki w różnych grupach wiekowych.
  • Gorszy rozród: wydłużony okres międzywycieleniowy, ciche ruje, powtarzanie inseminacji.
  • Wzrost liczby zapaleń wymienia lub macicy bez wyraźnej przyczyny infekcyjnej.

Jak zapobiegać? Profilaktyka jest tańsza niż leczenie

Walka zaczyna się na polu:

  1. Terminowy zbiór kukurydzy i szybkie, staranne ubijanie pryzmy kiszonki.
  2. Wilgotność ziarna zbóż do magazynowania powinna wynosić poniżej 14%.
  3. Regularne czyszczenie silosów i buksów oraz kontrola wentylacji.
  4. Badanie paszy – mykotoksyny kumulują się w czasie, a najwyższe stężenia w kiszonkach odnotowuje się często po 9–12 miesiącach od zbioru.

Co robić, gdy skażenie zostanie potwierdzone?

  • Rozcieńczenie paszy: Ogranicz udział zanieczyszczonej partii, mieszając ją z paszą nieskażoną.
  • Adsorbenty (detoksykanty): Zastosuj preparaty oparte na zeolitach, bentonicie, węglu aktywowanym lub ścianach komórkowych drożdży (beta-glukanach). Pamiętaj, że DON jest trudniejszy do adsorpcji niż aflatoksyny – skonsultuj wybór z doradcą.
  • Badania laboratoryjne: Metody ELISA lub LC-MS/MS pozwalają precyzyjnie określić poziom skażenia. Koszt panelu to zazwyczaj kilkaset złotych – ułamek strat, jakie generuje słaba produkcja.

Podsumowanie

Mykotoksyny to w polskim rolnictwie problem wciąż niedoceniany. Nie krzyczą, nie dają dramatycznych objawów – po prostu cichutko odbierają Ci zysk. Jeśli Twoje stado od jakiegoś czasu „nie idzie” tak, jak powinno, zanim zaczniesz szukać winy w genetyce, przyjrzyj się temu, co krowy jedzą każdego dnia.

A Ty – czy regularnie badasz pasze pod kątem mykotoksyn? Jakie objawy w stadzie skłoniły Cię do działania po raz pierwszy? Podziel się w komentarzach!