W tym roku kukurydza po raz pierwszy w historii przekroczyła w Polsce granicę 2 milionów hektarów – dokładnie 2 007 955 ha według najświeższych danych ARiMR, częściowo dzięki przesiewaniu wymarzniętych ozimin. Więcej kukurydzy na polach to jednak też więcej żeru dla jej najgroźniejszego wroga – omacnicy prosowianki. A akurat teraz, na przełomie pierwszej i drugiej dekady lipca, zapada decyzja, czy Twoje pole przetrwa sezon bez strat, czy skończysz zbiory z połamanymi łodygami i porażonymi kolbami.
Kim jest omacnica prosowianka?
Omacnica prosowianka (Ostrinia nubilalis) to motyl z rodziny omacnicowatych, uznawany za najgroźniejszego szkodnika kukurydzy w Polsce. Dorosłe osobniki mają rozpiętość skrzydeł 25-30 mm i wyraźny dymorfizm płciowy – samice są jaśniejsze, kremowo-żółte i ważą 70-110 mg, samce mniejsze i ciemniejsze. To jednak nie motyl szkodzi roślinie, lecz gąsienice – osiągają do 25 mm i wgryzają się w łodygi oraz kolby, gdzie żerują aż do zbioru.
Niewielu rolników wie, że omacnica wcale nie jest u nas gościem z daleka – jej naturalny obszar występowania obejmuje Europę, Azję i Afrykę Północną. Na początku XX wieku owad trafił do Ameryki Północnej, gdzie stał się jednym z najbardziej niszczycielskich szkodników tamtejszej kukurydzy. W Polsce przez dekady problem dotyczył głównie południa, ale ocieplenie klimatu i rosnący areał sprawiły, że dziś szkodnika monitoruje się już w warmińsko-mazurskim – pierwsze motyle w tym sezonie odłowiono tam 26 maja, gdy kukurydza miała zaledwie 3-4 liście.

Więcej niż dziury w liściach
Gąsienice żerują wewnątrz łodygi i kolby, niszcząc tkanki przewodzące. Osłabiona roślina gorzej nalewa ziarno, a łodyga traci sztywność i łamie się – zwykle poniżej kolby, która spada na ziemię i przepada podczas zbioru kombajnem. Średnie straty plonu sięgają około 15%, przy dużej gradacji nawet 20-30%, a bez zwalczania omacnica potrafi spustoszyć całą plantację.
Jest jeszcze drugi, mniej oczywisty problem – uszkodzenia w łodydze i kolbie to otwarta brama dla grzybów z rodzaju Fusarium. Ich infekcja prowadzi do akumulacji mykotoksyn w ziarnie i obniża jego wartość paszową. Omacnica bywa też mniej wybredna, niż mogłoby się wydawać – przy braku kukurydzy żeruje m.in. na prosie, sorgo, chmielu czy malinach.
Kiedy bić na alarm?
Decyzję o zabiegu warto oprzeć na dwóch niezależnych kryteriach, które sprawdzisz samodzielnie na własnym polu:
- Policz złoża jaj – jeśli na 100 kolejno sprawdzonych roślinach znajdziesz 6-8 złóż, próg ekonomicznej szkodliwości został przekroczony i zabieg się opłaca.
- Oceń pole w fazie dojrzałości woskowej (BBCH 83-85) – ponad 15% uszkodzonych roślin w kukurydzy na ziarno lub 30-40% w kukurydzy na kiszonkę oznacza, że w kolejnym sezonie na tym samym polu warto założyć podobne ryzyko.
- Obserwuj pułapki feromonowe i świetlne – pokazują moment masowego nalotu motyli i pozwalają precyzyjnie zaplanować termin zabiegu.
- Skorzystaj z izolatora entomologicznego – siatkowy pojemnik z próbką resztek pożniwnych pozwala ustalić dokładny termin wylotu motyli z zimowiska.
Pierwszy zabieg chemiczny wykonuje się zwykle na przełomie pierwszej i drugiej dekady lipca, czyli właśnie teraz, w momencie masowego wylęgu gąsienic z jaj. Drugi zabieg, przy wysokiej presji szkodnika, wykonuje się 7-10 dni później.
Broń chemiczna i biologiczna
Zwalczanie utrudnia sama biologia rośliny – w pełni rozwiniętej kukurydzy (powyżej 1,5 m) potrzebny jest opryskiwacz samojezdny z odpowiednim prześwitem, a zabieg wykonuje się w fazie wiechowania do kwitnienia (BBCH 51-65). Dostępne metody różnią się skutecznością i wymaganiami:
| Metoda | Termin stosowania | Skuteczność | Uwaga |
|---|---|---|---|
| Diamidy (grupa IRAC 28) | BBCH 51-65 | Wysoka | Wymaga rotacji z innymi grupami |
| Pyretroidy (grupa IRAC 3A) | BBCH 51-65 | Dobra | Ryzyko uodpornienia; skuteczność spada w temp. powyżej 20°C – zabieg lepiej wykonać wieczorem lub nocą |
| Kruszynek (Trichogramma) | Początek składania jaj | 65-76% ochrony | Dwie introdukcje, ręcznie lub dronem |
| Bacillus thuringiensis | Wylęg gąsienic | 60-71% ochrony | Działa żołądkowo – musi być zjedzony, zanim larwa wgryzie się w łodygę; rozkłada się pod wpływem UV |
| Płodozmian i higiena pola | Profilaktycznie po zbiorach | Ogranicza populację długoterminowo | Podstawa ochrony, bez kosztów środków |
Kruszynek zasługuje na osobne zdanie – to jeden z najmniejszych owadów świata, błonkówka o długości ciała zaledwie 0,4-1,2 mm, której potomstwo potrafi zniszczyć nawet 190 jaj szkodnika, pasożytując w nich, zanim wylęgną się gąsienice. W badaniach z lat 2021-2023 w Szałkowie koło Iławy dwukrotne wprowadzenie kruszynka dało 67,7% ochrony roślin i 75,6% ochrony kolb – lepiej niż porównywany preparat z Bacillus thuringiensis. Dziś biopreparaty rozkłada się w zawieszkach na liściach albo rozrzuca dronami w biodegradowalnych kulkach.

GMO, które rozwiązałoby problem – ale jest zakazane
Istnieje odmiana kukurydzy odporna genetycznie na omacnicę – transgeniczna kukurydza Bt, znana jako MON810, dopuszczona do uprawy w części krajów UE. W Polsce jej wysiew jest jednak zakazany od 28 stycznia 2013 roku, zgodnie z przyjętą w 2008 roku polityką kraju wolnego od GMO, a lista zakazanych odmian MON810 jest co roku aktualizowana – przed tegorocznymi siewami liczyła już 360 pozycji. Polscy plantatorzy nie mają więc tej opcji i muszą polegać wyłącznie na metodach agrotechnicznych, biologicznych i chemicznych.
Profilaktyka na już i na przyszłość
Najlepsza ochrona zaczyna się długo przed sezonem, jeszcze na polu po zeszłorocznym zbiorze:
- Płodozmian – unikaj wieloletniej monokultury kukurydzy na tej samej działce, bo to w niej dochodzi do największych gradacji.
- Rozdrobnienie resztek pożniwnych – mulczer albo wał nożowy zaraz po zbiorze, a potem przyoranie, niszczy zimujące w łodygach gąsienice.
- Czystość na miedzy – usuwaj grubołodygowe chwasty, jak komosa biała czy chwastnica jednostronna, bo tam szkodnik również potrafi się rozwijać.
- Pasy bioróżnorodności – naturalna roślinność przy polu wspiera populacje kruszynka i innych naturalnych wrogów omacnicy.
- Dobór odmiany – część odmian jest wyraźnie mniej podatna na uszkodzenia, warto to sprawdzić już przy zakupie materiału siewnego.
Omacnica prosowianka nie zniknie z polskich pól, a wraz z rosnącym areałem kukurydzy będzie tylko zyskiwać na znaczeniu. Dobra wiadomość jest taka, że przy odpowiednim monitoringu i terminowej reakcji można ją trzymać w ryzach bez nadmiernych kosztów.